Całe na biało

Całe na biało

Całe na biało

Drodzy zgromadzeni,

po co dbać o uzębienie? Odpowiedź, gdy dotyczy nas, zdaje się nader oczywista i aż nie wiemy zbytnio, co odpowiedzieć. To dlaczego notorycznie spotykam się z tym, iż kondycja psich zębów jest całkowicie bagatelizowana?

Budowa zęba człowieka i psa nie różni się niczym, POZA TYM, że warstwa szkliwa u psa jest jeszcze cieńsza. Szkliwo to martwa tkanka zbudowana między innymi z apatytu węglanowego cynku. Pod szkliwem jest już żywa zębina, wyposażona w miliony maleńkich kanalików, które ciągną się aż do miazgi – centrum dowodzenia, miejsca najbardziej ukrwionego i najbardziej wrażliwego na wszelkie bodźce. Podczas, gdy dojdzie do odsłonięcia szkliwa, odczuwamy najczęściej ból na skutek kontaktu z gorącą lub lodowatą żywnością. Nie inaczej jest u psów. Przez otwarte kanaliki zębinowe może przedostać się dosłownie wszystko. Dlatego jestem zdania, że póki pies ma przed sobą całe życie, a dojdzie do tego, że ukruszy sobie spory fragment szkliwa, warto podjąć działania. Gorana spotkała taka sytuacja, więc opiszę to na jego przykładzie.

Z własnej, nieprzymuszonej woli polecam Dr Jerzego Gawora z kliniki wet. Arka – świadczy prawdopodobnie usługi na najwyższym poziomie w Polsce i bardzo wysokim w skali ogólnoeuropejskiej. To on od początku do końca “poprowadził sprawę pękniętego kła”. Oczywiście pęknięty to on nie był, użyłam słowa mocno na wyrost. Goran do drugiego roku życia kochał żuć żwirek i wszystko, co idealnie się nadaje jako narzędzie do kruszenia szkliwa. W końcu wyczułam chropowatość na dolnym kle z tyłu, następnie zobaczyłam, że jest lekko wyszczerbiony. Wtedy chyba cierpiałam na mocne popier*olenie, bo zdecydowałam się na zabieg zwany bondingiem, mimo, że zębina nie była jeszcze odsłonięta. Nie mogę jednak powiedzieć, żebym jakoś bardzo żałowała. Fakt, nadgorliwa byłam skrajnie, ale lepsza taka skrajność, niż lekceważenie wszystkiego. Zastosowano narkozę wziewną, podczas której wykonano zdjęcie RTG i kompleksowo zajęto się całą jamą ustną – usuwanie kamienia (chociaż nie było zbyt co usuwać, więc była to zwykła higienizacja) wraz z polerowaniem. Przy okazji dowiedziałam się, że Goran jest posiadaczem 44 zębów, a nie 42 jak każdy normalny pies. Te dodatkowe dwa, nie były do końca wykształcone, występowała tam demineralizacja szkliwa, więc również zastosowano coś w rodzaju plomby “po naszemu”. Powtórzę: nie żałuję. Lepiej zapobiegać nawet w tak niegroźnym stadium, niż doprowadzić do większego uszczerbienia się zęba, stanu zapalnego i w efekcie ekstrakcji (usunięcia) – po pierwsze to jest dość kosztowne, po drugie tak samo wymaga narkozy, po trzecie: w przypadku kła, sam korzeń zajmuje jakieś 2/3 całego zęba. Wyobraźcie sobie teraz, jak bardzo taki zębodół musi boleć. To bardzo głęboka rana, która długo się goi. Ponadto zawsze jest ryzyko powikłań. Jeśli dojdzie do zakażenia rany, wydamy kolejne pieniądze.

Nie polecam szczoteczek do zębów "dla psów"

Dlaczego? Część kłóciłaby się ze mną, co jest złego w twardej szczotce lub szczoteczce silikonowej nakładanej na palec. To się zdziwicie, jaką Wam zaraz ilością argumentów zarzucę… wypustki silikonowe mają zbyt dużą średnicę, żeby dokładnie wyczyścić powierzchnię zęba. Przecież składa się on z licznych wgłębień, załamań. Taka szczoteczka nie poradzi sobie ze strukturą zęba. Ponadto jest twarda… Nie testowałam na własnej skórze każdej możliwej, ale ta dołączona do kultowej już pasty Zymodent od Scanvet jest tak cholernie nieprzyjemna, jak papier ścierny. Teraz wyobraźcie sobie, że dociskacie to mocno do dziąseł. Poza tym u mnie i tak odpada korzystanie z niej, chociażby ze względu na zbyt chude palce 😉 Jest bardzo niewygodnie.

Obrazek wyżej umieściłam w moim mniemaniu szczoteczkę idealną.

Włosie musi być jak najmiększe. To w praktyce oznacza też, że jest też najgęstsze, a pojedyncze włókno na tyle cienkie, że bez problemu trafi w trudno dostępne miejsca. Płytka bakteryjna to miękka warstwa, której należy się pozbyć poprzez ruch wymiatający. Niczego tutaj się nie zdziera, więc nie rozumiem, dlaczego ukuło się przekonanie, iż twarde doczyści lepiej. Nie doczyści.

Najwięcej mitów krąży w okół kamienia nazębnego. Nienawidzę, kiedy producent pasty zapewnia, że poradzi sobie ona z kamieniem nazębnym, bo w pewnym sensie nie jest to kłamstwo, ale jednak mocne wprowadzanie konsumenta w błąd. Pasta działa tylko PREWENCYJNIE, zapobiega odkładaniu się kamienia – czyli zmineralizowanej płytki bakteryjnej. Kamień to BIAŁA/LEKKO ŻÓŁTA warstwa osadzająca się zazwyczaj przy dziąsłach. Kamieniem nazębnym z całym przekonaniem nie jest OSAD – czyli brunatne przebarwienie, co możecie zaobserwować na trzonowcu poniżej:

Co jest źródłem powstawania osadu, jak na powyższym zdjęciu? Może to być kwestia genetyczna, chropowata struktura szkliwa, która sprzyja wnikaniu zabrudzeń. Dlatego Goran po zabiegu higienizacji miał brązowego zęba dalej. To nie przekłada się na kondycję uzębienia, jest tylko kwestią estetyki. Do brunatnych przebarwień (również u ludzi) dochodzi paradoksalnie najczęściej w wyniku przesadnego  dbania o jamę ustną – tak mogło być i w przypadku Gorana. Po zbyt długim stosowaniu środka z antyseptyczną chlorheksydyną (np. pasta Dentisept) dochodzi do uodpornienia się kolonii bakterii na tę substancję, aż zaczynają atakować. Chlorheksydyna jest genialnym dodatkiem, bowiem ma działanie adhezyjne – “przykleja” się do powierzchni zębów i dziąseł, tym samym odpychając bakterie tworzące płytkę nazębną. Mimo to zaleca się stosować produkty z chlorheksydyną (w zależności od jej stężenia) maksymalnie do miesiąca czasu. Jeśli stężenie tej substancji jest bardzo wysokie, a za takie uznaje się już 0,5 – 1% – tydzień lub dwa tygodnie to maks.

Warto tutaj jeszcze napomknąć o tym, że ciężko o dziko żyjącego wilka z kamieniem nazębnym. Jakim cudem? Wilcza ślina nie wytwarza enzymu (alfa-amylazy) odpowiedzialnego za rozkład węglowodanów, a że w znakomitej większości tańszych psich karm występują zboża i od samego początku udomowienia psa, żywił się głównie tym samym, co człowiek, ewolucja sprawiła, iż w psim pysku może owy enzym zostać aktywowany. Można śmiało powiedzieć więc, że dopóki karmimy surowym mięsem, stosujemy dietę BARF albo raczymy pociechę karmą bardzo ubogą w węglowodany typu ryż, owies etc. alfa-amylaza pozostaje w stanie uśpienia. Pies jednak tak bardzo zaadaptował się do warunków otoczenia w jakim przebywa, że jest zdolny do tego, aby zacząć ją produkować w dowolnym momencie.

Jaka pasta?

Od dłuższego czasu Zymodent jest jedną z najszerzej reklamowanych (też jedną z najdroższych niestety) past. Ten post nie jest sponsorowany, ale już na wstępie mogę pochwalić skład. Bardzo się cieszę, że NIE MA tu chlorheksydyny, która gości w równie popularnej Stoma-żel (w niej poza ściernym węglanem wapnia nie ma nic szałowego). Zymodent, podobnie jak OROZYME wyróżnia oksydaza glukozowa – to enzym, który rozpuszcza płytkę bakteryjną, choć de facto, pod wpływem nieznanej mi z nazwy reakcji chemicznej przeobraża się w nadtlenek wodoru – a to już jest substancja wybielająca, dosłownie utleniająca zębinę. Nie jest szkodliwa w małych ilościach. Prócz tego krzemionka – niskobrazyjny środek, który występuje w praktycznie każdej paście dla ludzi. Bardzo istotne są też peptydy mleka, które pobudzają naturalną barierę ochronną śliny, a ponadto stanowią źródło wapnia. To też chyba jedyna pasta z pompką, więc jest bardzo wygodna w użytkowaniu i nieco bardziej sterylna. Na ten moment nie mogę napisać, czy daje radę z mocnym osadem, ale jako “Ta, Która Wie” na pewno mogę potwierdzić, że sugerując się samym składem, jest to świetny produkt. Do tego stopnia, że sama przetestuję na swoich zębach 😛

 

Nie zapominajcie, że możecie też samodzielnie przygotować pastę. Za bazę posłuży Wam kaolin aka glinka biała.

Składniki najlepiej jest “odmierzać” na oko. Ja to robię byle jak, moim celem jest po prostu uzyskanie konsystencji pasty. Możliwie bez dużych grudek. Ważne, żeby kaolin był w 100% kaolinem. Warto go mieć też na stałe w domowej apteczce, bo sprawdza się dobrze przy rewolucjach jelitowych.

Glinka biała + (opcjonalnie) węgiel aktywowany + olej roślinny + kilka kropel cytryny.

Oliwa z oliwek mocno nawilża, więc zazwyczaj ona zajmuje miejsce oleju roślinnego. Możecie oczywiście eksperymentować.

Share post:

  • /

Comments ( 57 )

Pozostaw odpowiedź CarolSwolf Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published. Required fields are marked *