On

Zdjęcia nie ukazują prawdziwego oblicza Gorana, co jest raczej znamienne dla każdej, żywej istoty. Pełnym miłości spojrzeniem obdarza mnie wtedy, gdy nie mam pod ręką aparatu. Kiedy go fotografuję, miłość jest raczej skierowana w stronę soczystej wołowiny.  Ja i wołowina to największe rywalki, które nieprzerwanie toczą zaciekły bój o goranowe serce.

Przyszedł na świat w Garwolinie pod Warszawą, 15 kwietnia 2016. W hodowli Psia Cometa (K. Sakławska). Wtedy żyła jeszcze Żmiłka, mój poprzedni ogar. Po jej śmierci nie potrafiłam odnaleźć się w wizji świata bez ogara u boku. Minął tydzień, który zdawał się być dla mnie wiekami wypełnionymi beznadzieją i rozpaczą. Wtedy moja mama wyhaczyła pewnego przystojniaka nazwiskiem DZIERZKO, w którym urzekło mnie rozlane mleko – aż od czubka brody, po całą klatkę piersiową. Od tej chwili zaczęło się odliczanie każdej sekundy do rychłego spotkania. Do dziś piekielnie żałuję, że musiałam być w pracy na całodziennej zmianie, kiedy rodzina w moim imieniu pojechała go odebrać. No tak, dobrze czytacie… Człowiek z tak beztroskim podejściem do życia w ogóle nie powinien mieć psa. Mam na myśli to, że ani razu nie miałam okazji go wymiziać, czy choćby zerknąć przez płot jak się bawi z gromadą innych psów, zanim zadecydowałam, iż zwiążą się nasze losy. Bozia na szczęście przymknęła obydwoje oczu i zamiast przykładnie ukarać za tę niefrasobliwość, wynagrodziła.

W pewnym sensie pies jest odbiciem swojego Pana. Jestem trudnym człowiekiem, często nieprzewidywalnym, nie można czuć się przy mnie w pełni bezpiecznie. Cóż, w każdym razie tak się widzę. Goran doskonale sobie z tego zdaje sprawę i przez to wiem, że nasz „związek” nigdy nie będzie doskonały. Kiedy jestem mocno zestresowana, on przejmuje połowę mojego lęku. Wspólnie stajemy się gigantycznym kłębowiskiem nerwów. Najbardziej się martwię o niego, o ironio. Przez ostatni rok jakimś cudem udało mi się trochę odpuścić, ale nie znam na to recepty. Nie przestałam go kochać najmocniej na świecie. Po prostu zdałam sobie sprawę, że jako zwykły człowiek nie mam nad wszystkim kontroli. Nie dam rady uchronić go przed całym złem tego świata, więc wrzuciłam na luz. Pogodziłam się z faktem, że i tak nic nie będzie trwało wiecznie, a zatem należy wykorzystać dany nam czas najlepiej, jak to możliwe!

Niech ta refleksja towarzyszy każdemu, zawsze.

2019 | Pan Ogar i Jego Pani